Opowieść o Klarze zaczyna się w momencie, gdy wziąłem swoje dwa koty i przeprowadziłem się do mieszkania po rodzicach.
Tak wymyśliła mama, gdy tata umarł i zostawił mieszkanie z czterema kotami, którymi ktoś musiał się zająć.
Moi kochani, mili podopieczni zdawali się dogadywać. Aż pewnego razu wracam do domu, a koty wyglądają jakby chciały mi coś powiedzieć. Oglądam mieszkanie i znajduję… Klarę, schowaną pod ławą, z rozbryzgami krwi wokół niej.











