Tchórze i bohatery

I zachciało mi się obóz robić. Językowy. Chrześcijański.

Takie rzeczy to nie jest coś, co gwarantuje w życiu święty spokój. A ja lubię święty spokój. A tu ludzie, szkolenia, formalności, procedury. Ośrodek znaleźć, przepisy ogarnąć, pieniądze zebrać, więc zanim w ogóle dojdzie do najtrudniejszej części – znalezienia w ogóle chętnych – to już dawno się ta ciuchcia wykolei.

Myślę sobie więc: ja mam całkiem dobrą wizję, ale to musi mieć Bóg w tym interes. Nic tu nie poradzę. Tu musi nastąpić seria zbiegów okoliczności. Więc albo cudem, albo wcale.

Czytaj dalej

Dlaczego Bóg mnie robi w ch*ja?

To była jedna z tych nierzadkich chwil, kiedy myłem zęby i zadałem sobie to pytanie. Bo spójrzmy prawdzie w oczy, moje życie nie jest zbyt romantyczne. Pracuję w firmie produkującej beton. A przecież jest tyle ciekawszych produktów. Lizaki w kształcie serca, różowe baloniki, albo miętowe peniski w czekoladzie.

Czytaj dalej

Porażki naszej codziennej daj nam dzisiaj

Normalny człowiek zrobi wszystko, żeby tylko uniknąć w życiu porażki.

I nic dziwnego.

Smak porażki jest tak wstrętny, a uczucie tak upokarzające, że prędzej człowiek zrezygnuje ze wszystkich sukcesów, byle tylko uniknąć poczucia przegranej – świadomości, że nie wyszło, że żal, litość, beznadzieja.

Ludzie tacy już są. Strach przed porażką jest bardziej przekonujący niż nadzieja na sukces. Ale nigdy przepaść nie była aż tak ogromna jak w epoce elektronicznych mediów kieszonkowych.

Czytaj dalej

Dinozur

Kamieniami w dinozaury

Były premier Ewa Kopacz rzuciła niedawno w trakcie wywiadu malowniczym porównaniem. Powiedziała, że dawno dawno temu, kiedy ludzie polowali na dinozaury, nie mieli strzelb. Więc rzucali w nie kamieniami. I tak rzucali, rzucali aż zabili.

Nie wiem czego to miała być ilustracja i wszystko mi jedno, ale internet pękał ze śmiechu. I słusznie, bo porównanie jest śmieszne na tylu poziomach, że każdy znajdzie swój. A premier, jak fantazja, jest od tego, żeby bawić się, żeby bawić się, żeby bawić się na całego.

Czytaj dalej

Szkoła

W szkole u Boga

Jezus jest wielofunkcyjny.

Jest Panem, Zbawicielem, przyjacielem, drogą, prawdą, życiem, uzdrowicielem, sędzią, królem. Cała litania. Ale zanim te super-funkcje i specjalne moce się ujawniły, to najpierw dał się poznać jako świetny nauczyciel.

Czytaj dalej

Krok po kroku

Bóg na drugi dzień w Hiszpanii

Przede wszystkim: żeby lepiej zrozumieć historię, przeczytaj najpierw mój poprzedni wpis: Bóg na co dzień w Hiszpanii.

Jak wiecie jedną z pierwszych osób poznanych w Hiszpanii była Nati. To 75-cio letnia nauczycielka hiszpańskiego. Od razu się polubiłyśmy. Na jednej z jej lekcji wyszłyśmy na zewnątrz porozmawiać. Nati mnie zawołała, bo chciała mnie zaprosić do domu na… cotygodniowe czytanie Biblii.

Czytaj dalej

Martin i Dominika w Zafarraya

Bóg na co dzień w Hiszpanii

Mieszkam obecnie w hiszpańskiej wiosce. Takie małe culo del mundo, koniec świata. No ale życie się toczy, więc wyznaczyłam sobie, co mam robić i na czym się skupić. Ustaliłam jako priorytet naukę hiszpańskiego. Angielski i grafika zeszły na drugi plan.

Czytaj dalej

Photo by Chris Gilbert on Unsplash

Szczęśliwego Nowego Roku!

Rozgrzewka

„Kumpel mi przypomniał z rana,
Że dziś mają Rosz Ha-Szana!”

Początek

Jak się o tym dowiedziałam, to pomyślałam: „Extra! Chwytliwy początek mam gotowy”. Co jest bardzo zachęcające do pisania, bo jak się potencjalny czytelnik zastanawia: „o co jej chodzi?” i ciekawość zakiełkuje, to szansa jest, że zerknie.

Czytaj dalej