Procesja do serca

Uczucia religijne Pana Boga

Niedawno przez Gdańsk w ramach Marszu Równości przeszła procesja. Wyglądała tak jak na zdjęciu: kolorowe panie z tęczami nad głową otaczały białego księdza, który niósł ukoronowane czerwone serce w kształcie organów płciowych żeńskich.

Krótko mówiąc: absurd trudny do opisania. Chociaż człowiek z całych sił próbuje, to nie jest w stanie zrozumieć jakie to ma mieć przesłanie, co to wszystko ma symbolizować i w ogóle o co tu chodzi.

Obraza uczuć religijnych

Niezrozumienie czegoś, co najprawdopodobniej i tak nie miało mieć żadnego sensu, nie przeszkadza mimo to ogłosić wielu ludziom, że obraża to ich uczucia religijne.

Ewidentnie znaczenie nie jest potrzebne co uznania czy coś kogoś obraża czy nie. Musi za tym stać jakiś ponadnaturalny zmysł. Bo to tak jakby ktoś mówił do ciebie po chińsku, a ty mimo że słowa nie rozumiesz w tym języku, wiedziałbyś i tak czy to co mówi obraża cię czy nie obraża. Tak samo to działa z uczuciami religijnymi: one dobrze wiedzą kiedy są obrażone, nawet kiedy rozum nie ma pojęcia na co patrzy.

Zanim powstanie Biuro Ochrony Uczuć Religijnych i weźmie się za to wszystko, może warto popatrzeć na sprawę z perspektywy Boga. Bo to podobno w jego imieniu uczuciowi ludzie czują się zbulwersowani.

Co na to Bóg?

Jako rzadkość nad rzadkościami – ktoś kto przeczytał i dobrze zna Biblię – muszę rozczarować obrońców godności Boga: on takich obrońców nie potrzebuje.

Nie potrzebuje ich z dwóch głównych powodów:

  • Bóg sam się może obronić
  • Bóg nie ma uczuć religijnych

Ponieważ ja akurat nie mam detektora, co wykrywa niezależnie od rozumu czy uczucia religijne są obrażone czy nie, nie jestem w stanie stwierdzić czy twierdzenie, że Bóg nie ma uczuć religijnych, obraża czyjeś uczucia religijne. Zapewne obraża. Nie wiem tego na pewno, ale z doświadczenia wiem, że niemal wszystko co przedstawia Boga jako żywą, realną osobę, natychmiast obraża czyjeś uczucia religijne.

Bóg w Polsce jest bowiem nie osobą, tylko symbolem.

Kim jest Bóg?

Kim by ten faktycznie istniejący Bóg nie był, trzeba się zgodzić co do tego, że na pewno jest to ktoś, kto pozwala ludziom wierzyć ani nie wierzyć, kochać albo nie kochać, chodzić do kościoła albo nie chodzić do kościoła. Nie istnieją statystyki, które by wskazywały, że ludzie wrażliwi sakralnie, cierpiący ustawicznie na ataki uczuć religijnych niczym na chroniczną kolkę, są w życiu nagradzani więcej przez Boga niż ci, którzy sobie wszelkie świętości lekceważą. Z czego należy domniemywać, że albo faktycznie istniejącego Boga nie ma, albo śpi, albo jest bezradny, albo się nie ma zamiaru wtrącać.

Któraś z tych opcji musi być prawdziwa, ale wszystkie oznaczają jedno: że skoro Bóg się aktywnie nie oburza, to i jego wyznawcy nie mają powodu tego robić.

Przyjmijmy, że Bóg istnieje, nie śpi i może całkiem sporo. Czy gdyby taki Bóg miał uczucia religijne, i gdyby były ono skalibrowane podobnie jak jego obrońców na ziemi, to czy mógłby tak zupełnie nie reagować?

Nie ma mowy! Wszystkie panie ze zdjęcia dostałyby raka. Najlepiej jajników, żeby było śmieszniej a jednocześnie sprawiedliwiej. W ten sposób nauczyłby nas Bóg, że jego uczucia religijne to nie jest coś, co można bezkarnie obrażać.

Tymczasem wesołe, kolorowe panie (którym zupełnie nie wiadomo o co chodzi w tej ich dziwnej procesji) żadnej specjalnej kary od Boga nie otrzymały. Jak również setki i tysiące innych obrażaczy uczuć religijnych. Rekordzistą jest prawdopodobnie Jerzy Urban, który zrobił sobie z tego zawód. I co? I nic, dożył spokojnie 86 lat, Bóg mu dał niezłe zdrowie, pieniądze, sławę i ani trochę nie widać, żeby Bóg dotknął go karzącym palcem. Już prędzej można dojść do wniosku, że go nagrodził.

Dlaczego Bóg nic nie robi?

Z punktu widzenia uczuć religijnych, jest to oczywiście skandal. Jakże ten Bóg może się zachowywać w taki sposób? Zupełnie jakby uczucia religijne nie miały dla niego znaczenia! No rozumiem tolerancje, ale Jerzego Urbana to jednak mógłby dla przykładu dotknąć czymś spektakularnym. Albo przynajmniej nie nagradzać, jako minimum przyzwoitości!

No nie jest to dziwne?

Tym bardziej, że gdyby ktoś chciał mimo wszystko przeczytać Biblię, odkryłby, że Bóg podchodzi do siebie samego bardzo poważnie. Jest czuły na swoim punkcie.

Chwały swojej nie oddam nikomu!” – mówi Bóg, przypominając o tym niemal w każdej księdze Biblii.

Oczywistym wyjaśnieniem jest: Boga nie ma, wszystkim rządzi przypadek i tyle.

Ok, zostawmy sobie to wytłumaczenie w rezerwie. Jest najprostsze i wyjątkowo atrakcyjne, bo zwalnia raz na zawsze z myślenia i szukania. Ale to nie jedyne wyjaśnienie, więc może jest jakieś inne?

Chwała Bogu

No pewnie, że jest! Wyjaśnienie tego niezrozumiałego fenomenu ostentacyjnego nie dbania przez Boga o własną chwałę, jest w rzeczywistości bardzo proste: chwałą Boga jest co innego niż jego obrońcom się wydaje.

Nie dodaje Bogu chwały fakt, że rzesze ludzi spacerują za księdzem niosąc nad głowami figurki, obrazy, części ciała, kawałki pieczywa i różne inne magiczne rzeczy. Nie umniejsza więc to jego chwały, kiedy inni ludzie w tych procesjach z kolei nie chodzą, albo wymyślają sobie własne.

Chwałą Boga nie jest to, że ktoś oddaje cześć komuś innemu niż Bóg. Gorzej, nabożny szacunek do wizerunków, obrazów, pomników, rytuałów, księży, relikwii nie tylko, że nie przynosi Bogu chwały, ale jest przez niego wyraźnie zabronione.

Co oznacza, że jeżeli z kolei nie traktujesz magicznej świętości jako świętość, nie odbierasz mu tym samym chwały, ani w żaden sposób go nie obrażasz. Jest mu to po prostu obojętne, bo dlaczego nie miałoby być?

Nie ma w Biblii żadnej wzmianki o takiej koncepcji jak „uczucia religijne”. I nie może jej być, bo w Biblii nie ma podziału na sferę sacrum i profanum. Bóg opisany w Biblii jest częścią realnego życia, a nie jakimś światem równoległym. Jezus nie chodził z aureolą. Z drugiej strony chodził za krzaczek. I nie przeszkadzało mu takie profanum cały czas być Synem Bożym.

I to by mniej więcej wyjaśniało, dlaczego Bóg nijak nie reaguje na wszelkie przejawy obrażania uczuć religijnych.

Po co ci Bóg?

Zresztą nie wiem, czy warto się nad tym zastanawiać. W końcu ci, którzy cierpią na uczucia religijne, Boga do tego raczej nie mieszają. W końcu to ich uczucia, a nie Boga. Nigdy nie słyszałem, żeby ktoś twierdził, że to uczucia religijne Boga zostały obrażone.

Może więc to nie Boga bronią ci ludzie tylko siebie? Może im zupełnie wszystko jedno co Bóg na to?

Jeżeli tak, to nie mam argumentów. W moim zastanawianiu się nad Bogiem nie przewidziałem, że ktoś mógłby bronić Boga, a jednocześnie zupełnie nie być zainteresowanym jego istnieniem, wolą, uczuciami i życzeniami. Ale wszystko wskazuje na to, że rzeczywiście tak jest.

Aż się chce zapytać: czy ktoś w tym kraju w ogóle wierzy w Boga?

Zaprawdę powiadam wam, przedziwna to rzecz: wiara w Boga, dla której Bóg nie istnieje. Może sobie istnieć, może nie istnieć, żadnej różnicy to wierzącemu nie zrobi.

Jaki więc wniosek?

Ja powiem tak: obrażajmy się! Ile wlezie! Ile tylko damy radę!

Bo jeżeli to właśnie te uczucia religijne są naszym prawdziwym Bogiem, należy tego Boga czcić. Trzeba dbać o niego i, tak właśnie: bronić go! Bronić go, ile się da, bronić z całej siły.

Musimy. Bo sam się przecież nie obroni. Bo to wyjątkowo słaby, biedny i bezradny Bóg.

2 komentarze

  • Tzw. obrońcy uczuć religijnych bronią głównie swojego ego. Żydzi ustawicznie obrażali Jezusa ale ten focha nie strzelał, wręcz przeciwnie- modlił się za nich mając wyrozumiałość dla ludzkiej ograniczoności.
    Jeżeli już obrażamy uczucia religijne Boga, to chyba tylko tym, że nasze życie jest zaprzeczeniem nauk Jezusa i jego miłosiernej postawy.
    Tak na marginesie, jak miał się tak obrażać na katolików, to musiałbym regularnie skarżyć się na bicie dzwonów kościelnych, stawianie figur matek boskich itp. w przestrzeni publicznej, procesje bożego ciała, wszędobylskie pomniki JP2, nazywanie ulic św. katolickimi, zajmowanie się polityką przez duchownych itp.itd.

  • Bardziej trafne było by nazwanie tego obrazą uczuć kultu.
    Według Cycerona nazwa religia pochodzi od łacińskiego słowa relegere lub religere (ponownie odczytywać, gruntownie rozważać)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *