Pomnik matki i dziecka

Co Biblia mówi o aborcji

W styczniu 2019 roku w Nowym Jorku weszła w życie nowa ustawa antyaborcyjna. Ustawa znosi wiele restrykcji, między innymi legalizuje aborcję aż do samego dnia urodzenia, w przypadku zagrożenia życia i zdrowia. Generalnie to bardzo mało zabraniająca ustawa.

Jedni się cieszą, drudzy płaczą.

Ale coś jest grubo nie tak z tym światem, jeżeli makabryczna wizja masakrowania 3-kilogramowego dziecka nie powstrzymuje ludzi przed głośnymi okrzykami radości.

Może jestem dziwny, ale zdaje mi się, że fakt, że tak odpowiedzialna decyzja przeszła z rąk państwa w ręce obywatela, powinien wywoływać inne reakcje. Odpowiedzialność decydowania o życiu i śmierci to nie powód, żeby skakać jak kangur, jakby się dostało w prezencie nowy telefon.

Co to jest aborcja?

Chrześcijanie zazwyczaj uznają to za oczywiste, że aborcja jest zła i koniec. Żeby pozbyć się wątpliwości, nazywają sprawę odpowiednio: mordowanie niewinnych dzieci.

Inni, o bardziej przyziemnych poglądach, uznają za oczywiste, że aborcja nie podlega ocenie moralnej i koniec. Żeby pozbyć się wątpliwości, nazywają sprawę odpowiednio: procedura medyczna, która usuwa niepożądany zbiór komórek.

Nie będę dyskutował na ten temat, bo mam wstręt do propagandy. Ideologiczne wojny też mnie nie kręcą. Mam lepsze pomysły na życie.

Ale komuś, kto lubi trzymać się Biblii, może wpaść do głowy pytanie, co ona ma do powiedzenia na ten temat. Tu mogę pomóc. Jeżeli przeszuka się Biblię uczciwie, to znajdzie się tam coś, co się w głowie nie mieści.

Kiedy zaczyna się człowiek

W prawie danym osobiście przez Boga narodowi wybranemu, znajdziemy taki przepis:

„Jeżeli dwaj mężowie się biją, a przy tym uderzą kobietę brzemienną tak, że poroni, ale nie poniesie dalszej szkody, to sprawca zapłaci grzywnę, jaką mu wyznaczy mąż tej kobiety, a uiści ją w obecności rozjemców”.
(2Moj 21:22)

Co mówi ten przepis? Że za zabicie płodu sprawiedliwą karą jest grzywna. Jeżeli to kogoś nie zaskakuje, to zapewne dlatego, że nie przeczytał kolejnych wersetów, które mówią:

Jeżeli zaś poniesie dalszą szkodę, to wtedy da życie za życie,
oko za oko, ząb za ząb, rękę za rękę, nogę za nogę
(2Moj 21:23 – 2Moj 21:24)

Czy z tych słów nie wynika przypadkiem, że właściwą karą doprowadzenie do śmierci nienarodzonego dziecka, powinna być raczej śmierć? Za pozbawienie dziecka ręki, należy oddać rękę, za wybicie mu oka, oddać oko i tak dalej.

Owszem, tak z tego wynika. Ale wcześniej widzimy, że zamiast kary śmierci za zabójstwo dziecka jest tylko grzywna. I to ze względu na poszkodowaną matkę, a nie płód.

Coś tu się nie zgadza, coś robi wyjątek w surowej, ale sprawiedliwej zasadzie „oko za oko”. No bo pomyślcie: czy klasyczny „obrońca życia poczętego” napisałby takie prawo? Nigdy! On by z nim z całego serca walczył!

Dlaczego więc Bóg nie broni ze szczególną troską dzieci nienarodzonych, tak jak polityczni obrońcy życia poczętego nam sugerują? Czy to możliwe, że w oczach Boga nienarodzony płód nie jest jeszcze człowiekiem?

Jest czy nie jest, faktem jest, że w biblijnym systemie prawnym, nienarodzone dziecko nie ma praw człowieka.

Podkreślam: w sensie prawnym. Trzeba o tym pamiętać, bo w biblijnym systemie prawnym niewolnik też nie jest w pełni człowiekiem. Kilka wersetów obok znajdziemy przepis, który zapowiada, co grozi za nieumyślne zabójstwo niewolnika: „surowa kara”.

Jakie by nie były powody takiego obmyślenia przykazań, jedno z tej Biblii wynika na pewno: wbrew temu co głoszą „obrońcy życia” dzieci nienarodzone nie są pod szczególną ochroną Boga.

Może nam się to bardzo nie podobać. Zwłaszcza tym z nas, którym się zdaje, że mają w sobie więcej miłości i mądrości niż sam Bóg.

Ale mimo wszystko, coś jest grubo nie tak z tym światem, jeśli ludzie powołujący się na chrześcijańskiego Boga i jego przykazania, zupełnie ignorują jego własne prawo.

O czym my mówimy?

Największy bezsens dyskusji o problemie aborcji polega na tym, że ludzie nie rozróżniają co jest właściwie przedmiotem tej rozmowy. Czy ocena moralna decyzji o aborcji, czy kwestia legalności aborcji.

Bo to naprawdę nie jedno i to samo. To są dwa niezależne od siebie problemy. A zanim się do któregokolwiek z nich podejdzie, należy odpowiedzieć na najbardziej praktyczne pytanie: kto ma prawo decydować?

Nielegalność aborcji oznacza, że odbiera się komuś prawo do decyzji o zabiciu rosnącego organizmu. Znaczy: ktoś bierze tą decyzję na siebie, odbierając ją rodzicom. Kto? Nikt. Bo państwo to nie osoba, ale system. Organizacja prawna i administracyjna, która zmusza wszystkich do posłuszeństwa. Nie ma już decyzji – pozostaje tylko wybór między posłuszeństwem a prześladowaniem.

Coś jest grubo nie tak z tym światem, kiedy naśladowcy Jezusa nie zauważają problemu w tym, żeby wołać o przymus i prześladowania. Czy to nie wolność wyboru i osobista odpowiedzialność są fundamentem chrześcijaństwa? Chrześcijaństwo wołające o przymusowe narzucanie wszystkim własnych zasad moralnym dziwnie zaczyna przypominać Islam.

Legalizacja zła

Tutaj powinienem przeprosić wszystkich, którzy czytają to z nadzieją, że im sprawę uproszczę, a ja ją im jeszcze bardziej komplikuję.

Skomplikuję do końca zadając pytanie: czy aborcja w Biblii jest nielegalna?

Wątpię, że wiele ludzi zadało sobie to pytanie. Większość ludzi zapyta raczej: czy aborcja jest zła. I to jest bardzo dobre pytanie, tyle, że to jest pytanie numer dwa. Pytanie o legalność jest pytaniem numer jeden.

Dlaczego?

Bo tam gdzie coś jest nielegalne, nie ma już potrzeby odpowiadać na pytanie o moralność. Nie wolno, to nie wolno i koniec. Prawo cię nie zapyta o twoją osobistą opinię, tylko zrobi z tobą to, co przewiduje Kodeks Karny.

Dlatego najpierw trzeba zapytać: czy według Biblii aborcja jest nielegalna?

Otóż nie jest. Aborcja według Biblii jest legalna. Nie ma żadnych przepisów, praw, nakazów, przykazań zakazujących przerywanie ciąży, poza tym, co zacytowałem na początku. A to, co zacytowałem, dotyczy działania kogoś z zewnątrz, a nie decyzji matki czy ojca.

Czy się to komu podoba czy nie, w całej Biblii nie ma żadnych przepisów antyaborcyjnych.

Co z tego milczenia Biblii możemy wywnioskować? To co zwykle wnioskuje się z milczenia: nic.

Ale jedna rzecz pozostaje: pytanie numer dwa. Dobrze, aborcja nie jest nielegalna, ale czy aborcja jest zła? Kiedy państwo, Bóg, kościół przestaje wymuszać na nas decyzję pod groźbą kar, przemocy i prześladowań, pozostaje nam nasza własna odpowiedź. I nasza własna odpowiedzialność. I jej ciężar.

Czy aborcja jest zła?

Nie ośmielę się odpowiedzieć na to pytanie. A już na pewno nie w takiej formie, która mogłaby go z kogoś zdjąć ciężar odpowiedzialności i obowiązek znalezienia własnej odpowiedzi.

Chciałbym, żeby wam było lżej, matki i ojcowie, którzy stoicie akurat przed trudną decyzją. Ale podejmowanie decyzji jest uczciwe, a dawanie rad nieuczciwe. Kto decyduje, ten bierze na siebie konsekwencje, kto radzi ten jest pasożytem. Bo nic go to nie kosztuje, zapłaci kto inny. A kiedy kto inny płaci, to można dawać najbardziej idealistyczne, piękne rady. Tak łatwo zostać dobrym człowiekiem na czyjś koszt!

Zaoferować mogę za to zrozumienie, posłuchanie i coś szczególnie cennego: trzeźwość myślenia, racjonalną ocenę sytuacji. Tego często szukamy w trudnych sytuacjach życiowych, kiedy trudno zebrać myśli, a strach, stres, wychowanie, presja bombardują nas ze wszystkich stron przesadzonymi do granic absurdu wizjami przyszłości.

Błogosławiony, kto ma przyjaciół w takich momentach. Trzeźwych przyjaciół.

Ale coś jest grubo nie tak z tym światem, jeżeli ludzie wykorzystują te najtrudniejsze momenty i największe słabości u swoich znajomych i przyjaciół, żeby wygrywać swoje ideologiczne wojny.

Na czym polega absurd

Podsumowując…

Oto obrońcy życia poczętego walczą w imię Boga o to, żeby wszystko było zupełnie inaczej niż to w Biblii Bóg wymyślił. Z kolei ich antykościelni przeciwnicy, okazuje się, że chcą ustanowić taki stan prawny, jaki był w Biblii. Nie przeszkadza to tym pierwszym uważać się za obrońców Biblii, a drugim za jej przeciwników.

Pierwsi chcąc szczególnej ochrony życia, którego Bóg wcale szczególnie nie chroni, wołają o ocierający się bałwochwalstwo państwowy przymus i prześladowania dla tych, którzy się nie dostosują. Ci drudzy z kolei, szukając z egoistycznych powodów prawa, który umożliwi im łatwe pozbywanie się odpowiedzialności za inną istotę, w rzeczywistości tworzą świat, gdzie decyzje moralne obciążą sumienia ludzi, którzy je podejmują. Paradoks o tyle większy, że ta indywidualność w podejmowaniu decyzji jest fundamentem chrześcijaństwa. Przymusowe narzucanie zasad moralnych, jest jego przeciwieństwem.

Bo w tym prawdziwym chrześcijaństwie, tym z Biblii, tym uczonym przez Jezusa, wszystko zaczyna się od decyzji. Nie od przymusu.

Krótko mówiąc, większość ludzi nie wie co robi.

Dobro matki i dobro dziecka

Wcale mi nie uciekło z głowy to co w tym wszystkim najważniejsze: że przecież chodzi o to, żeby ludziom się działo jak najlepiej. Żeby ludzie żyli, byli zdrowi i szczęśliwi.

Ale coś jest grubo nie tak z tym światem, jeżeli po doświadczeniach z czasów prohibicji w USA lub beznadziejnie bezowocnej War on Drugs, ludzie dalej uważają, że nielegalność powiększa dobro a zmniejsza zło.

To może w świecie Harry’ego Pottera. Ale w naszym, żeby osiągnąć dobre efekty, to trzeba dużo więcej myśleć niż się wydzierać.

38 komentarzy

  • Ciekawy tekst, a to nie jest przypadkiem tak że farsa jest mówić, że każde dziecko jest darem od Boga?
    Przyznam szczerze, że mam z tym wątpliwości…
    Doszedłem do takich wniosków;

    Kościół wmawia ludziom że dzieci to dar od Boga, aby ludzie poniesieni takim słowem od księży, będę się płodzić, co zwiększy szeregi organizacji o kolejne owieczki, czyli chodzi o władzę i siłę danej organizacji…

    Co o tym sądzisz Martinie?

    • No, o tym akurat jest w Biblii. Psalm 127 mówi:

      Oto dzieci są darem Pana, podarunkiem jest owoc łona, czym strzały w ręku wojownika, tym synowie zrodzeni za młodu.

      Błogo mężowi, który napełnił nimi swój kołczan! Nie zawiedzie się, Gdy będzie się rozprawiał z nieprzyjaciółmi w bramie.

      Z tym, że główny wniosek to płynie z tego taki dość przyziemny: że fajnie mieć synów, bo się przydadzą.

      Tyle, że jak się rozglądam dookoła to rzadko widzę takie sytuacje. Państwo opiekuńcze powywracało świat do góry nogami, i to co było prawdą w naturalnym świecie to teraz się zrobiło prawdziwe tylko warunkowo.

      A tak z innej całkiem perspektywy, to jak przychodzi do mnie facet, który zrzekł się żony, zrzekł się dzieci i zaczyna opowiadać, że dzieci to cudowny prezent, a potem uczy jak żyć z żoną, to ja takiego faceta nie słucham.

      Może i ma rację, ale poziom absurdu tej sytuacji jest za duży. Ja nie potrafię przeskoczyć.

      Może niech mi to samo po prostu opowie kto inny, to się nie będę śmiać tylko słuchać.

      • To ciekawe… Jezus był kawalerem i nie spłodził dziecka. Podobnie Paweł, który zachęcał do bezżeństwa… Zgrzyt…

  • A ja pamiętając ten znany komentarz:
    „…Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony; lecz od początku tak nie było…”
    się zawsze zastanawiam, które jeszcze przepisy nie były wymyślone bezpośrednio przez Boga. Albo inaczej – które z przepisów są tymi początkowymi.. pewnie nigdy się tego nie dowiemy 🙁

    • Dobre spostrzeżenie!

      Szkoda, że ludziom tak trudno zaakceptować, że Bóg jest realistą a nie idealistą. Paradoks: ludzie bujają w obłokach, a Bóg się trzyma ziemi.

  • Nie zakazuje. Tak jak nie zakazuje kserowania książek i kopiowania filmów i płyt muzycznych bez zgody właścicieli praw autorskich, a nawet pedofilskich ślubów.
    Czy traktuje płód jak człowieka? No chyba: „Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko [nie: płód, czy zlepek komórek] w jej łonie…” (Łukasz 1:41)
    A może to sama aborcja jest karą? Kiedyś Bóg karał narody „zamykając” łona ich kobiet. Dziś – oprócz bezpłodności – społeczeństwa wypięte na Boga same się pozbawiają „owoców żywota”.

    • Racja! Dobra uwaga. Warto wyciągać wnioski nie tylko z prawa i zakazów.

      Trudno powiedzieć co jest karą a co nagrodą, kiedy to tak indywidualne a świat skonstruowany tak dziwnie. Ja się tam nie czuję ani trochę ukarany, że nie mam dzieci. Dla mnie to błogosławieństwo.

      Ale jak będę miał dzieci, to też się nie będę czuł ukarany. I też to będzie błogosławieństwo.

      Więc sobie myślę, że wszyscy jesteśmy trochę głupi w tych sprawach. Ja się w każdym razie coraz bardziej boję cokolwiek oceniać, im więcej poznaję jak skomplikowane jest realne życie.

      Z drugiej strony tym bardziej podziwiam autora Biblii, że w mieniających się czasach i kulturach treści są aż do tego stopnia uniwersalne.

  • Z tego co zauważyłem to Bóg mówi prosto TAK ALBO TAK, NIE TO NIE…

    Co do Twojej wypowiedzi Martin, ja mam 30 lat i też chciałbym mieć dzieci, ale z kim? z wyblakłą intelektualnie kobietą? cięzko znaleść mądrą kobiete, i czy wogole jest sens o taką prosić Boga?

    A mądra kobieta w związku, to więcej niż mądry mężczyzna.

    • To bądź mądry i ją naucz.

      Mądrość to nie kwestia intelektu ani predyspozycji. Znam kobiety co są mało inteligentne, niespecjalnie oczytane, ale zadziwiająco mądre. Zwykle są starsze i z doświadczeniem. Mam duży szacunek do nich.

      Chociaż z drugiej strony żenić to bym się z nimi nie chciał. Jakbym potrzebował tylko intelektu albo mądrości, to po co bym się miał żenić? Przyjaźń jest najlepsza do takich rzeczy.

    • Ciekawy wpis i bardzo wyważone podejście. To prawda, że to indywidualna decyzja, co więcej dotycząca nie tylko wierzących, więc należy zostawić ją każdemu do samodzielnego rozpatrzenia.
      Bardzo symptomatyczne, że w komentarzach odzywają się głównie mężczyźni, i to w większości krytykując ideę aborcji. Gdyby od dostępności tego zabiegu mogło zależeć wasze życie (mówię tu o samej opcji, nie skorzystaniu) to skrobanki były dostępne 24 na dobę na telefon i to z dowozem pizzy. Ale oczywiście w temacie cudzego życia i ciała to łatwo decydować o słuszności zakazu albo oceniać, zmuszać do rodzenia i potem zostawiać kobietę z dzieckiem. Poziom płacenia alimentów czy występowania o opiekę nad dzieckiem dość jasno pokazuje, że większość polskich ojców kompletnie nie poczuwa się do odpowiedzialności za „owoc żywota swego”, więc może najpierw zajmijcie się istniejącymi problemami, a dopiero jak staniecie się dojrzałymi partnerami w rodzicielstwie – pozwólcie sobie na jakieś nieśmiałe, publiczne głosy o aborcji?

    • Jak można w ogóle napisać (nie wspominając o błędach ortograficznych):
      „cięzko znaleść mądrą kobiete”?

      Szukasz konia do wozu czy drugiego człowieka?

  • Pozostaje jeszcze kwestia tłumaczenia.
    Wj 21:22-23 eib „Jeśli biją się dwaj mężczyźni i przy tym uderzą kobietę w ciąży tak, że wywołają poród, ale bez szkody, to sprawca zapłaci grzywnę, jaką nałoży na niego mąż kobiety, a przekaże ją przy rozjemcach. Jeśli jednak dojdzie do szkody, wtedy zapłaci życiem za życie —”
    Poród bez szkody jednak zmienia znaczenie tekstu.

    Natomiast w tłumaczeniu opartym o Septuagintę jest nieco inaczej:
    Wj 21:22-23 bpk „Gdyby biło się dwóch mężczyzn i uderzyliby kobietę brzemienną, tak że poroniłaby dziecko, jeszcze nie mające pełni kształtów, będzie musiał zapłacić grzywnę, jaką nałoży na niego mąż tej kobiety. Da ją po zatwierdzeniu. (23) Jeśli natomiast to dziecko miało pełnię kształtów, odda życie za życie,”

    Na podstawie powyższych tłumaczeń można wyciągnąć zupełnie inne wnioski.

    • Znakomite znalezisko. Ode mnie łapka w góre 😉
      Jeśli taki jest wydźwięk oryginału to warto byłoby cały artykuł poddać edycji!

      • Hebrajski jest oryginałem. Septuaginta to tłumaczenie na grecki. Trochę dziwne to sprawdzać jaki jest wydźwięk oryginału na podstawie tłumaczenia.

        Co mówi hebrajski, widać tutaj:
        http://www.scripture4all.org/OnlineInterlinear/OTpdf/exo21.pdf

        Nie trzeba znać hebrajskiego, żeby było jasne, że Septuaginta dodaje do tłumaczenia słowa, których kompletnie nie ma w oryginale.

        Można dyskutować co znaczy słowo „asun”, jedni widzą tu ogólniejsze „nieszczęśliwe zdarzenie”, inni szczegółową „śmierć” czy coś podobnego. Ale kto przy zdrowych zmysłach mógłby to przetłumaczyć to słowo jako „nie mające pełni kształtów”?

        Nie mówię, że to kompletnie niemożliwe, bo znam tylko same podstawy hebrajskiego. No ale przecież umiem czytać i myśleć. Poza tym czy wszyscy tłumacze Biblii we wszystkich językach świata byliby aż tak zgodni, gdyby były jakiekolwiek wątpliwości?

        Sprawdźcie sami czy jest jakieś tłumaczenie, które by mówiło to samo co Septuaginta:
        https://www.biblestudytools.com/exodus/21-22-compare.html

        Dobrze szukać innych wyjaśnień, ale przecież nie chwalmy ich tylko za to, że nam bardziej pasują do założeń.

        • Spotkać można odmienne opinie dotyczące Septuaginty.

          „Dzięki odkryciu w Qumran, Septuaginta cieszy się znacznie większym poważaniem. Dawniej bowiem, nazywano to tłumaczenie słabym i tendencyjnym przekładem z języka hebrajskiego na grecki, natomiast po zbadaniu znaleziska znad Morza Martwego, uważa się ją za świadectwo innej, przedchrześcijańskiej formy tekstu hebrajskiego.”
          http://historyk.eu/wpis/manuskrypty-znad-morza-martwego-znalezisko-z-qumran

          Jeszcze zacytuję fragment z pracy omawiającej różnice między Septuagintą a Tekstem Masoreckim autorstwa Doroty Kuchty.
          „W przypadku Septuaginty istnieje kolejny poważny problem: czego dokładnie jest ona tłumaczeniem. Oryginalne manuskrypty biblijne się nie zachowały – Septuaginta powstała znacznie wcześniej niż wszystkie istniejące dziś manuskrypty Biblii hebrajskiej. Manuskrypty późniejsze nie są ani jednolite, ani nieuszkodzone. De facto nie znamy zatem tekstów, których tłumaczeniem jest Septuaginta.
          […]
          Pięcioksiąg był dla Żydów najświętszą i najwcześniej uznaną za kanoniczną częścią Biblii. Właśnie ze względu na szacunek wobec świętego tekstu tłumacze Pięcioksięgu w Septuagincie dokładali starań, by przekład był jak najbardziej wierny. Nie zamierzali dokonywać parafrazy oryginału. Można nawet mówić o stylistycznej zgodności tekstu greckiego Pięcioksięgu z hebrajskim. „Tłumacze starali się zachować szyk zdania do tego stopnia, że również
          w tekście greckim można bez trudu wyróżnić konstrukcje chiastyczne czy paralelizm członów. Tam, gdzie było to możliwe, tłumacze korzystali z homonimów, czyli słów greckich, które także brzmieniowo, a nie tylko co do sensu, odpowiadały terminom hebrajskim”. W przypadku Pięcioksięgu mamy zatem do czynienia raczej z przekładem statycznym.”

          Na zakończenie, treść omawianego wersetu ze zwojów z Qumran można sobie sprawdzić na stronie:
          http://dssenglishbible.com/exodus%2021.htm

          Dobrze jest dokładnie zbadać temat, zanim na podstawie dwóch wersetów zacznie się wyciągać wnioski.

  • Daleko idące wnioski z tekstu mówiącego o czym innym. Aborcja to celowe odebranie życia. Poronienie w wyniku przepychanki to co innego. Wyciąganie z tego wniosku, że Bóg jest za aborcją. Za daleko jak dla mnie.

    Czy to w brzuchu to już człowiek, czy nie? Jeremiasz jest ciekawym przykładem podobnie jak Jan Chrzciciel.

    «Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię,
    nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię,
    prorokiem dla narodów ustanowiłem cię».

    Czy zło powinno mieć jasną definicję? Paweł pisze w Rzymianach 1, że jak najbardziej, a objaw odwrócenia tej definicji i wdrażania jej w życie to objawy przeciwników Boga.

    „Oni to [poganie], mimo że dobrze znają wyrok Boży, iż ci, którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci, nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy to czynią.”

    Zgadzam się natomiast, że trzeba delikatnie rozmawiać o takich rzeczach. Jezus natomiast nigdy nie szedł na kompromis z prawdą. Uczę się tego, mówić prawdę, w łagodny sposób.

    PS: Łaska nie jest naszą decyzją, jest decyzją Boga, tak jak nowo-narodzenie nie jest naszą decyzją, jest decyzją Boga, my współdziałamy z Bogiem, ale to On mówi – MÓJ, zbawiony, ufaj, nikt nie wyrwie Cię z mojej ręki. Nasza wola nie jest w stanie nas wskrzesić z umarłych. Możemy tylko szukać Boga. Wiara, pokuta jest łaską.

    • Żeby ktoś, kto to będzie czytać, przypadkiem nie wyciągnął beznadziejnie nielogicznych wniosków, zaznaczę tylko, że nikt nigdzie nie powiedział, że „Bóg jest za aborcją”.

      Zresztą w ogóle trudno o bardziej absurdalny pomysł.

      Zdaje mi się, że upraszczanie tak trudnego problemu do „za albo przeciw” czy „zło albo dobro” mało wnosi do tematu. Więcej mówi o tym, kto upraszcza.

      • Racja sory za wypisywanie bzdur. Napisałeś, że według biblii aborcja jest legalna (nieuregulowana). Jest uregulowana pod przykazaniem „nie morduj”.

        • No właśnie nie jest, bo nie ma jasnej definicji co stanowi przedmiot zakazu, a co nie. To jest ogólna zasada, i dobrze, że jest. Ale my mówimy o dosyć szczególnym przypadku.

          Gdyby ten zakaz był całkowicie zdefiniowaną regulacją, to dlaczego niewolnicy nie są chronieni przez ten zakaz?

          Jest jeszcze inna kwestia, o której w ogóle nie napisałem, a która komplikuje sprawę jeszcze bardziej: z Biblii wynika, że istotą człowieka jest jego duch, a nie jego ciało. Dlatego też zakaz zabójstwa nie dotyczy zwierząt ani żadnych innych organizmów żywych.

          Ale jednocześnie Biblia nie podaje jasno od kiedy w ciele człowieka pojawia się to „tchnienie Boga”, które nas odróżnia od zwierząt.

          Wiesz na pewno, że zapłodniona komórka płciowa jest istotą duchową? Ja tego nie wiem. Ale jeżeli stajemy się ludźmi dopiero później, gdzieś we wczesnym dzieciństwie, to by znaczyło, że wcześniej śmierć dotyka samego tylko organizmu, ale nie istoty duchowej.

          Nieprzyjemnie się nad tym w ogóle zastanawiać, najlepiej po prostu tego nie robić i już.

          Ale po pierwsze: czy można się nad tym nie zastanawiać, skoro już jest o tym rozmowa, a prawo dotyczyć ma wszystkich? A po drugie: niektórzy nie mają tego luksusu, że mogą się nie zastanawiać, bo sprawa osobiście ich dotyczy.

          Generalnie unikam wchodzenia w szczegóły tego tematu, bo niewiele dobrego może z tego wyniknąć. Tutaj chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że komu zależy, żeby widzieć sprawy zgodnie z prawdą, ten nie może tylko krzyczeć „nie zabijaj” tak jakby to wszystko wyjaśniało.

          Bo nie wyjaśnia.

          Stąd potrzeba rozmowy. A przede wszystkim akceptowania, że nawet z perspektywy fundamentalnie biblijnego chrześcijanina można widzieć te sprawy różnie. I wcale nie z powodu jakichś osobistych uprzedzeń ani preferencji, czy usprawiedliwiania się, tylko z tego, że Bóg nie zostawił nam tak precyzyjnych odpowiedzi, jak byśmy chcieli.

          Całkiem możliwe, że chciał, żebyśmy na pewnym etapie rozwoju cywilizacyjnego myśleli i decydowali bardziej samodzielnie. Więcej jak człowiek, mniej jak robot.

          Może zresztą się mylę, ale dlatego właśnie chcę rozmawiać. Ciekawi mnie jak to widzą inni, i co wyjdzie z porównania naszych różnych widoków.

          • To dobre pytanie, kiedy istota ludzka jest duchowo istotą ludzką. Czy przypadek Jeremiasza można uznać za uniwersalny? Skoro Bóg znał go zanim istniała jedna komórka jego ciała?

            Prawda. Jest wiele bardzo skomplikowanych przypadków, do których należy podchodzić z indywidualną troską.

  • Jak na moje w Biblii nie ma nic o aborcji a fragment o wychodzeniu dziecka tu przetłumaczone jako poronienie nie wiem sama jak dokładnie powinno się rozumieć czy szkodą jest przedwczesny poród i za to jest kara pieniężna czy tu już mówimy o tym że dziecko tego nie przeżyło czy kara śmierci z kolejnego akapitu tyczy się śmierci dziecka w wyniku przedwczesnego porodu czy śmierci matki w wyniku poronienia dla mnie to nie jest oczywiste ale na pewno nie jest to o aborcji .Jeśli chodzi o to jak daleko sięgała władza rodzicielska i na co pozwalała to już naprawdę są łatwiejsze fragmenty nie trzeba memłać ten kawałek tylko dlatego że ktoś sobie ubzdurał że opis tej sytuacji ma coś wspólnego z aborcją .No więc wiemy że dziecko można sprzedać w niewolę , że stanowiły uzupełnienie prowiantu w okresie głodu (była jakaś kara za zabicie i zjedzenie swojego dziecka?)że składanie dzieci w ofierze jakimś bogom jest określone jako obrzydliwe i ludy które tak robiły miały być wybijane do nogi .To takie 3 pierwsze rzeczy jakie przyszły mi do głowy.Kolejna która tłucze mi się w głowie w związku z tym tematem jest odrzucenie pierwszego błogosławieństwa danego ludziom po stworzeniu czyli bądźcie płodni i rozmnażajcie się jak na mój gust jest dokładnym przeciwieństwem aborcji.I tu doszliśmy do miejsca gdzie to co miało być dla nas dobrem zaczyna być spostrzegane jako problem i to zwalony w całości na głowę kobiecie .

    • „…dziecko można sprzedać w niewolę, że stanowiły uzupełnienie prowiantu w okresie głodu…”
      Z tego co mi zostało w głowie to jedzenie dzieci to raczej cos w stylu kary.. konsekwencja odejscia od prawa.
      Niemniej dzieci są w Biblii traktowane troche po macoszemu, ciężko wyciągać wnioski z tych nielicznych fragmentów gdzie się pojawiają – tymbardziej jeśli dodamy do tego problemy z tłumaczeniem (patrz komentarz Łukasza z 28 stycznia)

  • Popełnię autoplagiat: „W tym prawdziwym chrześcijaństwie, tym z Biblii” – znać protestanta 😉 Przez 1500 lat Kościół na wschodzie i zachodzie, a nawet rozmaite schizmy i herezje, generalnie nikt nie uważał że liczy się „tylko Biblia” aż się pojawili „reformatorzy” stwierdzający że wszyscy dotąd się mylili i dopiero oni mają teraz rację wybierając arbitralnie jedno źródło Objawienia. Ale to dopiero pierwsze piętro tego paradoksalnego tekstu. Drugie jest takie że przez następne setki lat większość zwolenników Lutra czy Kalwina i kolejnych „fal” reformacji, mimo deklaratywnej „tylkobiblijności” obficie czerpała z tradycyjnych rozwiązań, (np. za Didache – „Nie zabijaj dziecka przez poronienie” odrzucając aborcję i karając za nią). Anglikańska Anglia to legalizacja bodaj w 1967 r. Kilkadziesiąt lat później niż furtka w Kodeksie Makarewicza.

    • Nie rozmawiajmy o denominacjach. Pogadajmy o wiarygodności źródła, na którym mamy opierać się w sprawie Boga.

      Myślę, że reformatorzy nie mieli problemu z faktem, że ktoś dokłada do biblii rzeczy, które z nią harmonizują. Oburzenie wywołało wprowadzanie nauk ewidentnie sprzecznych z naukami apostołów zapisanymi w listach i ewangeliach.

      Poniżej moja analiza katechizmu pod kątem zbawienia z łaski przez wiarę.
      Cytuję swoją wiadomość do znajomego:
      Kawał dobrej teologii napisanej tak, żeby zasnąć po pierwszym zdaniu [o katechizmie] 😉 nie dziwie się, że prawie nikt do niego nie zagląda. Jeśli chodzi o usprawiedliwienie. Owszem katechizm mówi o usprawiedliwieniu z łaski przez wiarę (nawet kilka razy cytując też Rzymian 3). I prawie wszystko gra oprócz kilku kardynalnych zanieczyszczeń, które z mojej perspektywy są zaprzeczeniem większości tekstu, mianowicie ustępy 1992, 1997, 1999. Generalnie mowa tam o tym, że chrzest „wyzwala” łaskę Boga w życiu człowieka. Jest to według mnie niespójne z przekazem apostołów, a zatem na podstawie listu do Galacjan 1:8 w całości do odrzucenia, jako inna ewangelia, ponieważ uzależnia Bożą łaskę od woli człowieka (łaska to akt Boga, nie nasz). Efezjan 2:9-10 Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. Jesteśmy bowiem Jego dziełem, stworzeni w Chrystusie Jezusie dla dobrych czynów, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili.

      Jest to też niespójne z obserwacją. Zauważ prawie każdy w Polsce jest „ochrzczony”. Gdyby ten chrzest był rzeczywistą łaską Boga i nawróceniem to w Polsce większość ludzi byłaby zapalonymi chrześcijanami. W życiu zdarzyły mi się trzy razy, które pamiętam, że ktoś znajomy lub nieznajomy poruszył temat Boga. (oprócz katechety, rodziców i dziadków) Było to dwóch młodych chłopaków z kościoła zielonoświątkowego, znajomy kolega katolik, który prowadzi bloga (Mateusz Ochman) i Martin Lechowicz, który założył podcast.

  • O rzeczywiście wepchnąłeś Martinie kij w mrowisko! Ale bardzo ładnie to zrobiłeś – tekst bardzo trafny! Warto przytaczać ludziom te cytaty z Biblii co ja wymieniasz. Chociaż katolicy i tak wiedzą lepiej, bo przecież po co czytać Biblię, jest katechizm kościoła katolickiego i ksiądz wszystko ci wyjaśni choćby to było sprzeczne z Biblia x-D.

  • A ja trochę o innym narodzeniu, duchowym, to jest dar od Boga, czy można w jakiś sposób to samemu zrobić?

    Jak się narodzić na nowo z ducha?

  • Od 20 lat cierpie psychicznie, albo duchowo jak kto woli, nie mogę znaleźć źródła swojego cierpienia, dlatego pytam o te nowe narodzenie, czy jest możliwe, bo nie idzie wytrzymać…

    • Można, można, od dwóch tysięcy lat można, czemu ma nie być można?

      Nawet trzeba, jeżeli wierzyć w to co Jezus mówił. Najlepiej zacząć od tego, żeby się porządnie zastanowić co miał na myśli.

      Tak czy inaczej to jest na rozmowę przy piwie lub herbacie, niekoniecznie w internecie. Bo to są już mocno prywatne sprawy. Nawet jak się od prywatnych nie zaczyna, to zawsze się na nich skończy. A gdzie ty mniej więcej mieszkasz?

  • Wpis dramat. 🙁 Aborcja nie jedynie grzechem (jak np. pijaństwo). Jest również przestępstwem. Biblia bowiem jednoznacznie określa początek życia ludzkiego, a także zabrania mordowania ludzi. Zabicie człowieka nie jest przez Boga w Biblii pozostawione prywatnej opinii.

    • Gdzie dokładnie Biblia „jednoznacznie określa początek życia ludzkiego”? W sensie chcę namiar na konkretny fragment.

  • Cześć, a ja znalazłem taki fragment:
    „Ale to Ty mnie wydobyłeś z łona, napełniłeś mnie ufnością jeszcze u piersi mojej matki” Ps 22,9-10 oraz „Ty byłeś moją podporą od narodzin, ty mnie wyprowadziłeś z łona mojej matki; w tobie zawsze była moja chwała” Ps 71,6. Z jednej strony Bóg był dla Dawida podporą od narodzin, ale skoro wydobył (wyprowadził) go z łona to jego istnienie w łonie matki też ma oczywiście znaczenie. Dzisiaj, dzięki technologii można uratować urodzone znacznie przedwcześnie dzieci tj. 5 miesięczne. I wtedy one już są narodzone, czyli praktycznie zyskują 4 miesiące życia 🙂

    • No ależ oczywiście, że ma znaczenie!
      Bo przecież gdyby nawet tak było, że świeżo zapłodniona komórka nie jest jeszcze człowiekiem, to przecież nim będzie. To takie ziarenko.

      Dobra, ziarenko nie jest drzewem, niech będzie. Ktoś inny powie, że jest już drzewem? Dobrze, też niech będzie. Ale w praktyce co za różnica?

      Jeżeli szanujemy drzewo to czemu mamy nie szanować i ziarenka? Jeżeli chronimy drzewo, to tym bardziej i ziarenko.

      To nie jest warte dyskusji czy ziarenko jest drzewem czy nie, ani kiedy się nim staje. Warte dyskusji jest to dlaczego nie chcemy drzew? Dlaczego to, co kiedyś było skarbem, stało się niechcianym balastem?

      To jest dużo sensowniejszy temat do rozmowy, zdaje mi się.

      Ale bardzo dobrze, że przypominasz te fragmenty, bo lepiej widać obraz całości.

      • Właśnie nie zawsze zapłodniona komórka będzie człowiekiem.

        Czasem będzie z niej człowiek, czasem zaśniad groniasty.

        Czasem będzie człowiek, ale urodzi się bez połowy mózgu i umrze po kilku tygodniach męcząc się niepotrzebnie.

        Fanatyczni zwolennicy ochrony życia od zapłodnienia jakoś nie lubią dyskutować o tych przypadkach.

  • Cały wywód się nie broni. Po pierwsze, jeśli zabierasz się wywodzenie czegoś, co jest zapisane w Biblii, musisz uwzględnić analizę językową. Krótkie przeszukanie internetu wyraźnie wyrzuca linki, w których wskazuje się, że cytowany fragment ma pewną niejasność – nie wiadomo czy poronienie odnosi się do kobiety, czy jej dziecka. Nieuwzględnienie tego jest to spory błąd.
    Po drugie, Biblię piszą ludzie, którzy żyją w konkretnej kulturze. Kultura ta zmienia się w czasie, m.in. pod wpływem rozwijającego się judaizmu. Z tego punktu widzenia utrzymywanie, że to co jest zapisane w najstarszych fragmentach Biblii – a do nich należy Księga Powtórzonego Prawa – jako absolutnego wyznacznika wszystkiego, jest uproszczeniem. Zwłaszcza, że mamy przykazanie „nie morduj”, a rozumowanie, które przeprowadzasz sprowadza się do niestosowania tego zapisu do płodu.
    Łączy się to z dalszymi kwestiami. Nie raz wskazuje się, że język ksiąg Praw w Starym Testamencie jest językiem negatywnym, który ma swoje rozwinięcie w języku pozytywnym zawartym w Ewangeliach i nauczaniu Jezusa. Znowu – nie uwzględniasz tego nauczania, zwłaszcza że Jezus wielokrotnie podkreśla, że pewne normy moralne są ponad normami prawnymi. To po trzecie.
    No i po czwarte – pomijasz wszystkie przesłanki, które wyraźnie wskazują, że człowiek od poczęcia jest człowiekiem (jakkolwiek to brzmi). Nawet w dziś u Jeremiasza czytam, że „Bóg mnie znał, zanim ukształtował mnie w łonie mej matki” (cytuję z pamięci). Takich elementów można znaleźć wiele.
    Na zakończenie dodam tylko, że jako ojciec dorosłego już dziecka nie wyobrażam sobie sytuacji w które człowiek decyduje o życiu innego człowieka. Decyzja jest matki i ojca (nie zapominaj o niej) jest wolna, ale nie oznacza to, że nie można jej oceniać jako złej, gdy dążą oni do zabicia swojego dziecka.
    Pozwala sobie na krytykę z życzliwości. W sieci dość rzadko już to robię, bo mi szkoda czasu na przepchanki. Liczę więc, że i mój komentarz zostanie potraktowany w duchu tzw. życzliwę interpretacji.

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *