Czy Jezus?...

Gra w Jezusa – część I

W chrześcijaństwie chodzi o to, by naśladować Jezusa. Ale jak naśladować kogoś, kto żył dwa tysiące lat temu w kompletnie obcej nam kulturze? Czy w ogóle da się to zrobić?

Często w różnych momentach mojego życia zadawałem sobie pytanie: co by zrobił Jezus? Myślę, że nie tylko ja mam problem z wyobrażeniem sobie Jezusa jako współczesnego nam człowieka. I właśnie dlatego proponuje wam grę.

Czy Jezus?…

Gra ma tytuł: Czy Jezus?…

Polega na wymyślaniu dowolnych sytuacji z naszego świata i wstawianiu w tą sytuację Jezusa. Należy zadać pytanie, a potem wymyślić odpowiedź.

Ja zacznę.

1. Czy Jezus chodziłby do kościoła?

Jezus, kiedy chodził jeszcze po tej ziemi często odwiedzał synagogi, a więc miejsca modlitwy Żydów. Za każdym razem wykorzystywał te momenty, żeby nauczać. Ciężko mi sobie wyobrazić dziś sytuację, w której ktoś na kazaniu w Kościele Katolickim wstaje i zaczyna dyskutować z księdzem. A Jezus tak robił. Więc myślę, że odwiedzałby kościoły, ale tylko te, w których można porozmawiać z innymi ludźmi (są takie?)

2. Czy Jezus byłby patriotą?

Wydaje mi się, że nie.

A to z tego powodu, że nie przywiązywał wagi do naszych ziemskich krajów. Mówił, że jego ojczyzna jest w niebie. Poza tym czy ktoś wyobraża sobie 11 listopada Jezusa na marszu niepodległości z flagą?

3. Czy Jezus piłby piwo?

Jasne, że tak! Pił wino.

4. Czy Jezus mógłby dostać biegunki?

Czasem mam wrażenie, że zapominamy, że Jezus był człowiekiem i dotyczyły go wszystkie nasze ludzkie słabości. Więc tak, mógł dostać biegunki. I tak samo mógł się przeziębić. Czemu nie?

5. Czy Jezus chodziłby na studia?

W całej Biblii pojawia się sporo razy temat mądrości. Co prawda mądrości dotyczącej Boga i związanej z Bogiem, ale patrząc trochę ogólniej, Bóg i tak samo Jezus pochwalają zdobywanie wiedzy i rozwijanie samego siebie. Poza tym uniwersytety to miejsca wymiany myśli i idei, a więc czy można by znaleźć lepsze miejsce do nauczania i prowadzenia publicznej działalności?

6. Czy Jezus prowadziłby firmę?

Na to pytanie nie umiem odpowiedzieć jednoznacznie. Chyba nie miałby na to raczej czasu. Miał ważniejsze rzeczy do zrobienia. Powtarzał też przecież, że wartości materialne nie mają żadnego znaczenia.

7. Czy Jezus chodziłby na wybory?

„Oddajcie cesarzowi to, co jest cesarza, a Bogu to, co boskie” – co prawda ten cytat odnosił się do podatków, ale bez podatków państwo nie ma racji bytu. Jestem skłonny powiedzieć, że Jezus głosowałby w wyborach, ale by w nich nie startował.

8. Czy Jezus czytałby książki?

Raczej tak. W końcu nie raz sam brał w synagodze Pismo, odczytywał fragment i go omawiał. Wyobrażam go sobie leżącego na bulwarach koło Wisły, czytającego książkę „Bóg urojony” Richarda Dawkinsa. Miałby przy tym ubaw po pachy.

9. Czy Jezus grałby na komputerze?

Całkiem popularna rozrywka. Skoro Jezus był człowiekiem to potrzebował również takich rzeczy jak relaks czy odpoczynek. Więc myślę, że spotkanie w Counter-Strike czy World of Warcraft kogoś o nicku Jezus33 nie byłoby aż tak niezwykłe.

10. Czy Jezus miałby konto na Facebook’u?

Póki co, jest to największa platforma społecznościowa na świecie, przez którą możemy dotrzeć do milionów osób. Prosty sposób na nauczanie, więc myślę, że miałby tam konto.

11. Czy Jezus chodziłby do pracy?

Szczerze mówiąc, tu mam zagwozdkę. On sam do pracy nie chodził. Kompletnie nie umiem na to pytanie odpowiedzieć.

Na razie wystarczy. Więcej pytań w czwartek!

21 komentarzy

    • Ha całkiem niezłe pytanie czyli jaki Jezus miałby stosunek do kobiet? Wydaje mi sie, że wszystkich starał się traktować tak samo. Przecież nawet prostytutkę w obronę wzią.

      Czy wyrywalby laski? Zależy co przez to rozumiesz 🙂 Czy założyłby rodzinę? Wydaje mi się, że nie bo jeżeli w jego czasach nie była mu potrzeba to chyba współcześnie też nie. Zresztą zakładanie rodzin to ziemski pomysł bo u Boga podobno mamy żyć bez małżeństw tak jak aniołowie.

      • E tam ziemski pomysł, przecież to już w raju Adamowi czegoś brakowało i nie dało się tej potrzeby spełnić ani pieskiem, ani kotkiem.

        Zastanawiają mnie słowa, jakie pisał Paweł:

        „Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu.”

        Jeśli Jezus był doświadczony we wszystkim, to być może i w małżeństwie też, bo przecież to jest ogromne źródło różnorakich problemów, a gdyby nie miał żony to by nie wiedział o co w tym wszystkim chodzi.

    • Był człowiekiem więc mógł chorować. W bibli tego nie ma bo nie ma to żadnego znaczenia dla całej historii, ale z logicznego punktu widzenia wydaje się, że mógł

  • Ta gra chyba nie zawsze ma sens. Jezus przyszedł w konkretnym celu i cały czas był skupiony na wykonaniu swojej misji. Wielu z nas żyje zwyczajnym życiem i chyba nie ma tu jakiejś wielkiej misji do wykonania. On wiedział, że niedługo się zawinie z tego świata, więc nie zakładał rodziny, nie kminił jaką pracę podjąć, albo czego się nauczyć.

    Czy Jezus mieszkał z matką do 30 roku życia? Wydaje się, że tak. Czy to znaczy, że my też mamy? Wydaje się, że nie.

    • A jak ludzie naśladują Marksa? Przecież ten człowiek prawie wogóle w życiu nie pracował, a są ludzie którzy podążają za jego myślami. Jezus był i jest Bogiem i miał do wykonania boskie zadanie. Był też człowiekiem i miał ludzkie problemy i potrzeby, a to że bezpośrednio nie ma tego powiedziane to nie problem.

      A mi się nie wydaje żeby mieszkał z matką do trzydziestki. Całkiem sporo chodził po całym Izraelu, więc nie mial stałego lokum. Ba nawet jako dziecko uciekł od swojej matki żeby iść do Świątyni. Myślę że tu pojawiają się dwie rzeczy w których możemy Go naśladować. 1 Nie mieszkać z rodzicami kiedy się już jest dorosłym. 2 Są rzeczy ważniejsze niż rodziną czy praca.

      • O tym, że chodził po Izraelu to się dowiadujemy jak już zaczął działalność ;d Wcześniej tylko wiemy, że po akcji w Świątyni wrócił z rodzicami i sobie tam dorastał. Ludzie z rodzinnej wioski go znali, a matka z braćmi przyszli do niego jak nauczał, bo myśleli, że zwariował. Stąd obstawiam, że póki nie zaczął nauczać to mieszkał z rodziną.

        Inne pytanie mnie zastanawia. Co Jezus robił na tej pustyni przez 40 dni? 😀

        • W Marka ewangelii jest : „Był tam ze zwierzętamu, aniołowie zaś Mu służyli”. Także chyba tresurą się zajmował😊 Mógł też opatentować 40 sposobów na wiązanie sandałów.
          A przy okazji wzmacniał się duchowo i szykował na misję.

    • Hej, to gra, a nie poradnik finansów osobistych. Nie musi mieć jakiegoś konkretnego sensu.

      Ale może się przydać. Zmusza do popatrzenia na Jezusa na nowy sposób.

  • Po pierwsze jak możemy naśladować Jezusa?
    Tak jak Paweł wyżej napisał, to był człowiek który wiedział po co tu jest, miał misje, kontakt z Bogiem, a my? ilu n nas cierpi na rozbite poczucie wartości? Jezus problemów z samooceną nie miał a to już wpływa, jak w pewnych kwestiach się zachowujemy i co decydujemy.

    Jezus nie miał problemów z tym co jest jego celem w życiu, ile my mamy z tym problemów??
    Tak więc porównywać kogoś, kto był i czuł się mega wartościowy, kogoś kto miał kontakt z ojcem, kogoś kto znał swoją misje, do kogoś z rozbitej rodziny, z zerową samooceną i brakiem perspektyw, szczęścia i pomysłów, jest kompletnie nie trafione..

    Moja modlitwa, krótka modlitwa;

    Panie! Pierdo…ć to!

    • Nikt nie mówił żeby kogoś porównywać. Naśladowanie to nie porównywanie. Każdy kto uważa się za chrześcijanina ma go naśladować być jak On.

      Jak to nie miał problemów? Co chwilę ktoś chciał znaleźć u niego błąd czy coś o co można by się do niego doczepić. To całkiem spory problem.

      • To nie chodzi o problemy, jako o problemy.
        Wyobraź sobie sytuacje, jest dwie osoby, jedna z nich ze zniczonym poczuciem wartości, brakiem relacji z rodzicami, staje do biegu w którym będą po drodze doły, pułapki i tak dalej
        Do biegu staje drugi człowiek, który wierze w siebie, ma misje, ma kontakt ze swoim ojcem, który życzy mu dobrze, jest z nim

        Który wygra?
        Nie popadajmy w paranoje, nie mówię o byciu takim samym, nie każdy potrafi naśladować kogoś, zresztą dlaczego akurat Jezusa mamy naśladować?
        Przyszedł do mnie? pomógł mi kiedyś? zareagował na moje problemy, które nie były moją winą, tylko tego gdzie się urodziłem?

        A w dupie za przeproszeniem, mam kogoś takiego, mam naśladować kogoś kto postępuje ze mną w taki sposób?

        Każdy ma inne doświadczenia, ja mam takie jakie mam.

        • No, jakby tak wierzyć Biblii, to właśnie tak było, że przyszedł do ciebie, pomógł ci, zareagował na problemy i – co też ważne – chce pomagać dalej.

          Nie mówię, że trzeba koniecznie tej Biblii wierzyć. Ale jeżeli tak już zaryzykować i według niej jechać, to ten Jezus umierał i żył nie dla jakiejś wirtualnej ludzkości, tylko dla każdego z osobna, mnie i ciebie nie wyłączając.

          Fakt, że nie tak łatwo się o tym przekonać i nie od razu da się to poczuć. To największego co zrobił to się okaże dopiero długo po śmierci. Ale inne rzeczy da się dowiedzieć i da się poczuć.

          Tyle, że kolejność jest niewygodna: najpierw trzeba zaryzykować, a potem dopiero odkryć czy będzie wygrana.

          No ja tak zrobiłem, ale ja jestem trochę trzaśnięty. Poza tym nie miałem nic do stracenia, żadnych bonusów na wstępie, jak ten ktoś co go opisałeś na początku co staje do wyścigu i od początku jest nie fair.

          Plus takiej sytuacji jest taki, że przynajmniej łatwiej mi zaryzykować i robić rzeczy, na których innych nie stać. Bo mogą stracić.

          A co ja mam do stracenia jak i tak nic ni mom?

  • Ja dopiero uczę się nie tyle grać co myśleć o tym, co Jezus zrobił by na moim miejscu w sytuacji jaką mam. Wciąż łatwiej mi niekiedy zareagować złością, krzykiem i wszystkim innym, tylko nie tym co faktycznie Jezus mógłby zrobić. Dlatego uczę się takiego myślenia. Warto było to przypomnieć w postaci gry.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *