Życie, życie jest łazienką

Opowieść o Klarze zaczyna się w momencie, gdy wziąłem swoje dwa koty i przeprowadziłem się do mieszkania po rodzicach.

Tak wymyśliła mama, gdy tata umarł i zostawił mieszkanie z czterema kotami, którymi ktoś musiał się zająć.

Moi kochani, mili podopieczni zdawali się dogadywać. Aż pewnego razu wracam do domu, a koty wyglądają jakby chciały mi coś powiedzieć. Oglądam mieszkanie i znajduję… Klarę, schowaną pod ławą, z rozbryzgami krwi wokół niej.

Z późniejszych obserwacji wynikło, że moje osobiste dwa koty polują na Klarę. Z czasem Klara zamieszkała w łazience. Postawiłem jej tam kuwetę, picie, jedzenie, drapak i poduszkę i starałem się nie myśleć o problemie.

Mama nalegała, żebym zorganizował jej jakieś wyjście, ale w moich oczach było to zadanie niemożliwe.

Jestem Klarą

Ciekawie zaczęło się robić w momencie, gdy coś przyszło mi do głowy. Rozmyślałem o czymś i nagle zobaczyłem, jak Klara łypie wystawiając lekko głowę z łazienki. Pomyślałem sobie:

Jestem jak Klara. Moje życie jest jak łazienka. Mam tam wszystko, co potrzeba, ale jest ciasne, samotne, ciemne i smutne.

Wyobraziłem sobie, że:

Gdy ja wyjdę ze swojej klatki, Klara wyjdzie ze swojej.

Uczepiłem się mocno tej myśli. I chciałem jak najszybciej wyjść z klatki, żeby ona mogła wyjść też. Ale również patrzyłem, czy ona już wyszła, żeby wiedzieć, czy ja wyszedłem ze swojej.

Klara wychodzi na wolność

Czas mijał, a ja się zastanawiałem, czy czegoś sobie nie wkręciłem. Ale minęło nieco ponad pół roku i nagle zadzwonił do mnie mój brat i spytał, czy bym mu nie oddał jednego kota, bo chciałby też jakiegoś mieć.

Chciałby Klarę, bo ona tak siedzi w łazience.

Mój proces decyzyjny zaczął się od myśli, że przecież Klara jest mi tu potrzebna. Bo skąd będę wiedział, czy jestem już wolny, skoro oddam Klarę? Ona przecież miała wyjść z klatki.

Dopiero po chwili zorientowałem się, że to jest właśnie ta chwila, na którą czekałem. Klara wychodzi z klatki. No! To ja wyjdę ze swojej!

Umówiliśmy się z bratem na przekazanie kota i po paru dniach Klara znalazła się w zupełnie nowym miejscu.

Co ja na to?

Po oddaniu Klary zaczęły się dziać dziwne rzeczy.

Gdy w pracy pojawia się Pani Dyrektor, zawsze traktuję ją właśnie tak jak to napisałem – Z Wielkich Liter. A tu nagle wchodzi Pani Dyrektor i mówi do mnie „Cześć”, a ja do niej „Cześć”.

Inna sytuacja. W sklepie facetka zawsze mówi do mnie na „ty”, a ja do niej na „Pani”. Lecz tego dnia zwróciłem się do niej na „ty”.

Obie te sytuacje nie miały nic wspólnego z przemyślanym działaniem, z silną wolą, postanowieniami. To się wydarzyło samo i ja nawet nie wiem, jak.

Ale to dopiero początek. Dotąd miałem problem ze spaniem. Jak tylko mogłem, to spałem do jedenastej i po przebudzeniu dalej byłem zmęczony. Gdy musiałem wstać do pracy, była to dla mnie trauma. Lecz tej środy obudziłem się o 3:30 rano, pełen energii, i miałem czas na wszystko.

Zmieniło się zupełnie to, jak się czuję. Zmieniły się moje myśli.

Symbolika uwolnienia

Klara nie wyszła z łazienki o własnych siłach. Została uwolniona przez siłę wyższą. Trafiła do dużego domu i potrzebuje czasu na przyzwyczajenie się do nowej sytuacji. Nie wszystkie problemy Klary zostały rozwiązane.

Podobnie ja nie byłem w stanie zrobić nic, aby uwolnić się od tego, co mnie więziło. Choć próbowałem. Dopiero Bóg mnie uwolnił. Potrzebuję teraz trochę czasu, aby obeznać się z nową sytuacją. Nie wszystkie moje problemy zostały rozwiązane. Jestem jednak pod wrażeniem, jak wiele można zmienić jednym dekretem.

Jest jednak ostrzeżenie. W tym nowym, wielkim domu, również jest łazienka. I jeśli będę chciał, to mogę się w niej zamknąć. Trzeba dbać o swoją wolność.

W końcu!

Przez tyle lat byłem dręczony przez sam nie wiem co. I jeśli to jest to… Jeśli to jest to, czego tak długo pragnąłem… O co prosiłem Boga…

Jeśli to jest ta moja wolność, to oj tak, bardzo ją lubię, bardzo mi to pasuje i chcę więcej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *