Ala

Szaleństwo uzdrawiania

Jestem niepełnosprawna

Przez całe życie, od 31 lat, spotykam się z kwestią uzdrowienia. Od samego początku mego istnienia na naszej pięknej planecie. To temat-rzeka.

Ludzie są zafascynowani „powrotem do zdrowia”, czego mi serdecznie życzą. A ja niezmiennie powtarzam i tłumaczę, że mojej niepełnosprawności nie da się „wyleczyć”. Jeżeli ciągle, raz za razem, łopatologicznie wyjaśniam dlaczego, to czemuż mimo tego, wciąż słyszę to samo?

Wyciągnęłam z tego jeden wniosek: oni są zwyczajnie głusi. Muszą być.

Nie jestem chora

Nie jestem chora, tylko nie chodzę samodzielnie. To jest spowodowane Mózgowym Porażeniem Dziecięcym. Ja po prostu je mam. Urodziłam się z nim, wyleczyć go nie można, bo potrzebowałabym do tego przeszczepu mózgu. Pozostaje nieustanna rehabilitacja, która mnie usprawnia na ile jest to możliwe.

Zaznaczam również, że nie cierpię na ową przypadłość. Dzięki Bogu, nic mnie nie boli. Może czasem kręgosłup i jakieś tam drętwienia bywają. To wszystko.

Najistotniejsza sprawa jest taka, że ukochane hasło tysięcy, milionów chrześcijan, nauczycieli z całego świata to:

BÓG NIE CHCE, BYŚ BYŁA NA WÓZKU!
BÓG NIE CHCE, ŻEBYŚ CHOROWAŁA NA EPILEPSJĘ!
BÓG CHCE CIĘ UZDROWIĆ!

Doprawdy, zasługuje ono na wielkie litery.

Oczywiście, przytaczają wtedy historie z Nowego Testamentu: uzdrowienie chromego, ślepego, epileptyka…

I super. I fajnie. I prawidłowo.

Problem powstaje wtedy, gdy liczne ludzkie zastępy zaczynają własne wywody na temat uzdrowienia. Mało tego, mają własne pomysły na temat Bożego planu. Zaczyna być ciekawie. I ten niezwykły moment: Panie Boże, zrób tak i tak, niech będzie uzdrowiona…

Pytania

Skąd tyle szaleństwa w kwestii uzdrawiania? Czemu ludzie tak uporczywie chodzą wokół tej sprawy? Tak, Jezus uzdrawiał i uzdrawia do tej pory. Tak, niektórzy otrzymują ten dar. Tak, są ludzie, którzy potrafią z niego korzystać.

Jednak uzdrowienie przyjmuje różne formy. Następuje natychmiast lub jest procesem. Bywa też tak, że człowiek pozostaje nie uzdrowiony. Mimo modlitw, wiary czy postu.

Dlaczego tak ciężko im się z tym pogodzić?

Dlaczego?

20 komentarzy

  • Właśnie. Dlaczego? Przecież to nie jest nasze jedyne życie. Ani nawet nasze ostateczne ciało. Sam fakt starzenia się jest obarczony defektami fizyczności: utrata jędrności skóry, zębów, włosów, szybsze męczenie się, bóle głowy przy zmianie pogody, itp. Wczoraj słyszałam o Chińczyku, któremy prześladowcy chrześcijan wyłupili oczy, żeby nie mógł czytać Biblii. Więc nauczył się jej na pamięć. I dzięki temu nawróciło się wielu oprawców. A przecież mógł go Bóg uzdrowić przy pomocy byle błota…Pewnie, że On chce dobrze dla nas, ale lubi sam decydować, w jaki sposób to do nas dotrze. Jak Go ludzie na siłę wyręczają to się robią fanatyzmy.
    Dzięki Ala za ten wpis, za cenny głos w temacie. Może „kompulsywna mania uzdrawiania” to przegapiona jednostka chorobowa?

  • Super wpis.
    Ja właściwie teraz też modlę się o cud uzdrowienia.
    I tu sytuacja jest trochę inna.
    Moja siostra ma raka i bardzo ciężko go leczyć.
    Wierzę że Bóg również tutaj ma plan.
    Pozdrawiam

  • Mi odpowiedź na pytanie dlaczego ludzie chcą koniecznie modlić się o uzdrowienie wydaje dość oczywista , po pierwsze współczucie ,troska czy miłość jak to się tam u kogo nazywa efekt ten sam chce aby druga osoba była zdrowa bo uważam że to dla niego dobre.No i efekt dodatkowy uzdrowienie zawsze niesię za sobą taką jakby to nazwać namacalną ingerencję Boga .Dlatego pewnie właśnie w kościołach ,,objawia się „ta ogromna potrzeba modlitwy o uzdrowienie.Znam to z praktyki bo też się z tym często spotykam i do głowy by mi nie przyszło że to coś złego choć czasem naprawdę dziwne filozofię za tym stoją gratis , mnie to jakoś nie drażni( jak ktoś czuję potrzebę modlitwy o uzdrowienie mojej córki, nie ma problemu z góry dziękuję ) , no ale jak mi z dziecka chcą demony wyganiać to przyznaję to mnie trochę irytuje ,niby intencje te same ale coś mi zgrzyta bo nie widzę demona tylko dziecko z uszkodzonym mózgiem i pewnie dlatego.

  • Tak się składa, że również jestem osobą niepełnosprawną z MPD. O ile fizycznie nie wiąże się to z jakimś cierpieniem, o tyle od strony psychicznej mam czasami zwyczajnie tego dosyć. Sytuacja osób niepełnosprawnych w mieście zwykle wygląda trochę lepiej. Gorzej jeśli mieszkasz gdzieś na prowincji, co skutkuje tym, że twój świat ogranicza się głównie do 4 ścian. Na dłuższą metę taka sytuacja działa na człowieka mocno destrukcyjnie. Nikomu tego nie życzę.
    Nie wierze, że to wszystko jest zgodne z wolą Boga. Nie widzę w tym żadnego sensu, żadnego planu. Dlaczego, więc jestem niepełnosprawny? Nie mam pojęcia. Nurtuje mnie inna kwestia. Czy w to, co wierzę, mam opierać na okolicznościach, które mnie otaczają? Czy jednak na tym, co czytam w Biblii? Jedno z drugim nijak pogodzić się nie da.
    Jeśli na Biblii, to czy powinienem spodziewać się zmiany okoliczności? Jeśli tak, to jak w praktyce dojść do takiego momentu? A może, to moje chrześcijaństwo jest niepełnosprawne? Pytań dużo, a nie łatwo znaleźć na nie odpowiedzi.

    • Wola Boża to w temacie uzdrawiania kontrowersyjna rzecz. Ja po prostu wierzę, że nic bez udziału Bożej woli się nie dzieje. Przecież mógłby sprawić, żebyśmy urodzili się zupełnie „zdrowi”.
      Z jakiegoś powodu, tak się nie stało. Nie dociekam, korzystam z tego, co , tam. Proszę o zmianę swego położenia, ale tylko wtedy, kiedy On uzna to za słuszne.
      Przeczytaj odpowiedź Jezusa na pytanie uczniów: Kto zgrzeszył? On czy rodzice jego?
      Co odpowiedział? Ta odpowiedź sprawia, że nie mam pytań i wątpliwości co do swojej „choroby”.

  • Coś mi się wydaje, że oni tylko zgadują czego Bóg chce… Ci uzdrowiciele z całego świata. Ba może nawet w ogóle nie widzą, bo mają tak słaby kontakt z Bogiem. Ja myślę, że jakby Bóg chciał żebyś chodziła Alicjo to już by się tak stało. Jednak z jakiegoś powodu tak nie jest… Chociaż kto wie może zaczniesz chodzić kiedyś. Poza tym, zastanawiam się teraz czy ty byś w ogóle chciała chodzić… Czy jest ci to może obojętne teraz już…

    Co do obsesji ludzkiej na punkcie uzdrawiania to ja myślę, że jest spowodowana chęcią pokazania mocy Boga, że istnieje naprawdę i swojego silnego kontaktu z nim. Poza tym, ludzie z natury jak widzą kogoś na wózku inwalidzkim to myślą z miejsca: „ten to ma trudne życie i na pewno cierpi z tego powodu, Bóg musi go uzdrowić!”.

  • Ja również spotkałem się z nadmierną chęcią uzdrawiania mojego wzroku. Zawsze kiedy spotykam takich ludzi proszę ich aby modlili się za takie czy inne sprawy, ale nie wzrok, chyba, że bardzo chcą. Cóż, nie wielu faktycznie reaguje na takie prośby i modlą się dalej o uzdrowienie. A kiedy widzą brak efektów zastanawiają się co się dzieje, że modlitwa nie skutkuje. Jeszcze inni wierzą, że to się stanie kiedyś, bo modlitwa działa długodystansowo. A co ja na to? Niedawno ukułem sobie powiedzenie: „Jestem niewidomy, więc nie widzę przeszkód. a skoro nie widzę przeszkód, to nic mnie nie ogranicza.”.

  • Coś o tym wiem z własnych doświadczeń 🙂 – „Moc uzdrawiania” daje MOC, stąd takie szaleństwo, to często głęboko zakamuflowana depresja, przeradzająca się w poczucie mocy i sprawczości, żeby jakoś sobie poradzić z tymi uczuciami. Czasem przypomina to hipnozę, czasem szamanizm rzadko zaś wiarę…. Mamy tu trochę błędne, a czasem wręcz obłędne zrozumienie czym jest moc ducha świętego, tak jakby Bóg świat Chrześcijan to świat z gwiezdnych wojen, gdzie mistyk dostaje mocy (problem w tym że to czasem działa, a tym samym nakręca sprawę – pytanie jakiego to ducha…).

    Ta prawdziwa moc moim zdaniem jest w miłości, my mamy kochać Boga, kochać bliźniego swego, to do nas należy, a Bóg ma robić resztę – taki układ, wtedy dopiero zaczynają się cuda. Ja przynajmniej tak to obserwuje.

  • Zapewniam, że bym chciała, nie jest to obojętne 🙂 Natomiast szaleńczo za tym nie tęsknię, bo nie wiem, czym jest samodzielne chodzenie. Nie mam obsesji na tym punkcie. Za to inni mają.

  • Świetny tekst, mamy tylko jedno pewne zycie tutaj i warto zadbac o to, aby było ono dla nas spełnione i niektórzy potzrebują do tego modlitwy, inni medytacji, jeszcze inni Marka Aurelisza, który jest zdecydowanie bardziej przyjazny a na pewno mniej psychopatyczny niż Bóg Biblii. Warto iść po prostu swoją drogą…. a co do cudów, niewytłumaczonych uzdrowień, działania „Pana”, to uważam, że najbezpieczniej jest zaufać lekarzom. 🙂 . Tak modlitwa działa dokładnie tak jak wizualizacje i pozytywne myślenie – świat jest róznorodny i mózg wierzacego działa na modlitwy a ateisty na pozytywne myslenie – efekt taki sam.

    • Lekarzom… W pewnej mierze tak, jednak ja chcę ufać przede wszystkim JEMU.
      Najbezpieczniej? To polecam przeczytać mój kolejny wpis „Po co się modlę?”
      Doświadczony lekarz, zaufany lekarz?
      Ostatnio, gdy u takiego byłam, to powróciła choroba, która była wyciszona, a od maja atakuje znów (dzięki Bogu, jest lepiej).
      Podał mi leki, których NIGDY nie powinnam brać.
      I tak, lekarz może się pomylić
      Jego obowiązkiem jednak jest sprawdzić, czy lek, który mi przepisuje, jest BEZPIECZNY. A doskonale wiedział o moich pozostałych dolegliwościach.
      Medykament zalecił w ciemno i rozpieprzył wszystko.

      • Nie zapisał się tam tekst. Tak modlitwa pomaga wierzę w to, dokładnie tak samo jak wizualizacje i pozytywne myslenie i zresztą badania naukowe to potwierdzają. osobiście uważam, że każda metoda, która pozwala zmniejszyć cierpienie jest dobra. Mnie po operacji tak bolalo, że „chodziłam po scianach” . I ani wizualizacje ani modlitwy nie pomagały. Skuteczna okazała się stara dobra morfina 🙂

  • Przeczytałam Twoj tekst, który polecasz i tez skomentowałam. Tak lekarze są tylko ludxmi i popełniają błędy. jednak fakty sa takie, że przez całe wieki modlitwy i „zaufanie JEMU” nie uratowało ludzi od potwornych zaraz, gdzie ludzie ginęli w milionach, nie ratowało kobiet z obumarłą ciążą, gruźlica. itd. To dopiero nauka sprawiła, że zniknęły śmiertelne choroby , że lepiej radzimy sobie z bólem, że szczepionki uratowały miliony istnień. Niestety tam gdzie nie pomagały modlitwy pomogły szczepionki :). Wiem, że mozesz napisac, że szczepionki to dar Boga, ale jakoś długo ten milosierny Bóg patrzył na cierpienie swoich dzieci zanim laskawie zdecydował sie pomóc…No cóż jestm bardziej sceptyczna i jakos trudno mi idzie zaklamywanie rzeczywistości 🙂

    • W Biblii i na całym świecie dziś są setki przykładów uzdrowień tam, gdzie medycznie nie było madziei
      Oczywiście, nauka jest świetnym narzędziem, ale również stworzonym przez Boga. To On dał nam rozum i zdolności. Najpierw był ON, potem nauka.
      Czemu, nazywając siebie chrześcijanami i wierzącymi, zapominamy, że ON jest początkiem i końcem WSZYSTKIEGO?Czy aby na pewno jesteśmy wierzącymi w Boga? Czy On jest tylko dodatkiem?!

      • Alu nie m\ tak wielu cudów uzdrowień. Po pierwsze to co w Biblii uchodzi za wzbudzenie z martwych dzis nazwalibysmy wyjściem z letargu – takie sytuacje mają miejsce.
        Po drugie gdyby cuda dzisiaj istniały i gdyby one były od Boga to byłyby rózne. Jakoś dziwnym trafem jeszcze nikomu nie odrosła noga. No cóż prawda co do cudów jest taka , że 1) w wielu wypadkach błędna była sama diagnoza 2) wiele uzdrowień dotyczy chorób psychosomatycznych i jest to kwestia pracy psychiki – takiego samego uzdrowienia doznają ateiści i ludzie innych niechrześcijańskich religii 3) jest cała masa szarlatanów i oszustów, świetnie to jest pokazane na kanale „Smiem watpić”. Po prostu tzw. chrześcijańskie uzdrowienia to swietny biznes :).
        Czy naukę dam ludziom Bóg. Nie wiem. Ale jakoś słabo ten Bóg kochał ludzkośc jesli prawie 2000 lat czekał z tym, aby dac ludziom szczepionki, antybiotyki, by ratowac maleństwa przy porodzie. Jesli taki Bóg jest ojcem ludzkości to na pewno nie jest toz ojciec zbyt kovhający swoje dzieci :). No cóz bardziej jestem realistką niz hurraoptymistka z cyklu „chwała Panu”. Boga to raczej mozna odnaleźć w sobie i w Dobru, które jest w człowieku niz w Biblii 🙂
        Ale rozumiem, że taka typowa chrześcijańska wiara może dać duża nadzieję i wewn etrzny spokój. Ja jednak nie lubie złudzeń i staram się byc uczciwa intelektuanie.
        Pozdrawiam serdecznie i z całego serca życzę Ci cudu uzdrowienia.

        • @Danuta. Uzdrawianie holistyczne przez Jezusa Zbawiciela było połączone z mocą nauczania powszechnego prawa miłości. Albowiem tak Bóg umiłował świat (a ludzie negują i manipulują prawdą ostateczną, jak ty) że syna (Jezusa Zbawiciela dał) …(Jan 3,16) I Biblię – instrukcję życia w systemie, aby człowiek nie poniósł wiecznej śmierci w tunelu uczynków swoich, naukowo i empirycznie udowodniony.

  • Nie zapisał się tam tekst. Tak modlitwa pomaga wierzę w to, dokładnie tak samo jak wizualizacje i pozytywne myslenie i zresztą badania naukowe to potwierdzają. osobiście uważam, że każda metoda, która pozwala zmniejszyć cierpienie jest dobra. Mnie po operacji tak bolalo, że „chodziłam po scianach” . I ani wizualizacje ani modlitwy nie pomagały. Skuteczna okazała się stara dobra morfina 🙂

  • Niepełnosprawne ciało nie decyduje o zbawieniu tylko pozytywny umysł i serce, które masz w pełni sprawne, decydują o zbawieniu, czyli wiecznym życiu w nowym systemie (Obj. 21)

  • W moim cierpieniu pomogła mi świadomość, że Jezus Zbawiciel też cierpiał i poniósł śmierć w zastępstwie śmierci każdego z nas. Teraz z tą świadomością, nie czyńmy myślami, słowami i uczynkami destrukcyjnych falowych zakłóceń w systemie, wtedy Bóg Wszechmogący będzie nas strzegł, pomagał, zapewni bezpieczeństwo i nie tylko, jak Abrahama, Izaaka, Jakuba etc…

  • piszesz uczćiwie i pragmatycznie,, jakby.(na moją znajomość zagadnienia…)
    nie po religijnemu, emocjonalnie lub chciaż bez sensu.
    Dziekuję Ci za ten styl,pisania. 😉

    a co do ludzi. To oni bardzo nie chcą CUDu. Czekają aż ktoś tam za nich zrobi cokolwiek.
    Takie zdanie starszego człowieka 🙂

    ps. CUD = Czas Unieść Dupę 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *